SPORT

TEMATY DNIA

Kanonada "Kanonierów"! Arsenal rozgromił Blackburn

Piłkarze Blackburn Rovers jeszcze nigdy nie pokonali Arsenalu na Emirates Stadium i... na pierwszy triumf będą jeszcze musieli trochę poczekać. W sobotnim meczu angielskiej Premier League "Kanonierzy" urządzili sobie prawdziwą kanonadę, miażdżąc rywali aż 7-1!

Arsenal - Blackburn Szczęsny skapitulował tylko po uderzeniu Pedersena z wolnego, fot. Joe Toth/BPI/EAST NEWS

Szkoleniowiec Blackburn mówił przed spotkaniem, że drużyna sumiennie odrobiła pracę domową i wie, jak zatrzymać najlepszego strzelca Arsenalu, Robina van Persiego. Boiskowa rzeczywistość bardzo brutalnie zweryfikowała jego słowa. Już pierwsza groźna akcja "Kanonierów" zakończyła się... golem holenderskiego snajpera. W 2. minucie Theo Walcott posłał piłkę wzdłuż linii bramkowej, a byłemu zawodnikowi Feyenoordu pozostało jedynie dopełnić formalności.

Zobacz też: Ci piłkarze powinni przyjść do Arsenalu. Za grosze!

W 32. minucie gościom udało się nieoczekiwanie wyrównać. Morten Gamst Pedersen znakomicie uderzył z rzutu wolnego i choć Wojciech Szczęsny zdołał musnąć futbolówkę, ta ostatecznie wpadła do bramki. Warto zaznaczyć, że był to pierwszy celny strzał przyjezdnych!

Wyrównujący gol nie zmienił jednak losów sobotniego meczu. Arsenal cały czas dominował, a kolejne bramki dla podopiecznych Wengera wydawały się jedynie kwestią czasu. Na prowadzenie "Kanonierzy wyszli po drugim golu Holendra, bliźniaczo podobnym do pierwszego trafienia. Dwie minuty później na 3-1 podwyższył młody Oxlade-Chamberlain, który zaczyna coraz śmielej pukać do drzwi reprezentacji Anglii.

Zobacz też: Arsenal sięga po coraz młodszych. Teraz chce 5-latka!

Tuż po przerwie drużyna gości straciła Gaela Giveta, który wyprostowanymi nogami zaatakował Robina van Persiego. Osłabione Blackburn nie mogło już liczyć na korzystny rezultat, zaś Arsenal raz po raz aplikował gościom kolejne gole. Na listę strzelców wpisywali się kolejno: Arteta, Oxlade-Chamberlain, Robin van Persie (Holender skompletował hat-tricka, zdobywając bramki w niemal identyczny sposób) i - już w doliczonym czasie gry - Thierry Henry.

Zobacz też: Szczęsny piątym bramkarzem na Wyspach. Lepszy od Cecha

Wojciech Szczęsny nie miał w tym spotkaniu zbyt wiele pracy. Złapał kilka niegroźnych dośrodkowań, a w pierwszej połowie zaliczył groźnie wyglądające starcie z Modeste, po którym - na szczęście - mógł kontynuować grę. Meczowe "bezrobocie" Polaka to także efekt znakomicie grającej defensywy Arsenalu, która przerywała akcje gości daleko poza polem karnym.


Komentarze

~ZARABIAJ W INTERNECIE
2012.02.05, 08:23
Sprawdź ile jesteś w stanie zarobić!!! Wystarczy podać maila i odpalić banerek. Zapłacą Ci za siedzenie przed kompem :-) bisi$.$pl/3ex – usuń dolary w linku Odpowiedz  
~gunners
2012.02.05, 01:23
"Tuż po przerwie drużyna gości straciła Gaela Giveta, który wyprostowanymi nogami zaatakował Robina van Persiego." Karta czerwona była przed przerwą :) Odpowiedz  
Echemmmmmm
2012.02.05, 01:21
Wierze w Arsenal do końca sezonu! Grają na trzech frontach (LM, Puchar Angli i liga) tak więc z pewnością coś wywalczą mam taką nadzieje ! Odpowiedz  
 

SPORT NA TELEFON

Wejdź na sport.gadu-gadu na swoim telefonie

ZOBACZ TAKŻE:

SZYBKA PIŁKA BEZ KOMENTARZA