Boruc i Tytoń w kadrze Smudy? fot. Agencja SE/East News
Przemysław Tytoń wypłynął w polskiej lidze w 2005 roku, a jego pierwszym trenerem, który wyciągnął go z drugoligowego wówczas Hetmana Zamość, był Bogusław "Bobo" Kaczmarek, w przeszłości asystent Leo Beenkhakkera w polskiej reprezentacji.
To ten sam trener, który swego czasu "wynalazł" Jerzego Dudka, zdobywcę Ligi Mistrzów, czy zawodnika Realu Madryt.
Zobacz też: Smuda: Jakby zabrali nam Euro, Polacy by się cieszyli
"Bobo" stawiający niegdyś na "żółtodziobów", zaryzykował, a to ryzyko się opłaciło. Podobnie zrobiłby dziś na miejscu Franciszka Smudy. Na łamach "Przeglądu Sportowego" twierdzi:
Dwie poważne kontuzje sprawiły, że talent Przemka nie rozwija się tak szybko, jak powinien w normalnych warunkach. Ale w kontekście Euro 2012 nie rezygnowałbym z jego usług. Skala jego talentu jest naprawdę ogromna. Przypominam sobie taką sytuację: kiedyś trener reprezentacji Polski U-20, Michał Globisz, przed mistrzostwami świata w Kanadzie zaprosił mnie oraz Leo Beenhakkera na zgrupowanie do Włocławka. Było tam trzech bramkarzy: Bartosz Białkowski, Przemysław Tytoń i Wojciech Szczęsny. Ja po kilku treningach ustaliłem inaczej hierarchię bramkarzy. Numerem jeden był wówczas Białkowski, ale przesunąłem go na trzecie miejsce. Życie pokazało, że miałem rację. Moja ocena była zbieżna z opinią Beenhakkera.
Jak więc widzi trio golkiperów, których Smuda powinien powołać na mistrzostwa Europy?
O ile kiedyś mieliśmy prawdziwe kłopoty bogactwa wśród bramkarzy, tak teraz wielkiego pola manewru selekcjoner Franciszek Smuda nie ma. Tomasz Kuszczak niby jest, ale... jakby go nie było. On - moim zdaniem - stracił definitywnie szansę uczestnictwa w mistrzostwach Europy. Nikłe ma również Łukasz Fabiański, który sporadycznie dostaje szansę od Arsene'a Wengera, a jak już wejdzie do bramki, to nie potrafi ustrzec się błędów. Robi je również Wojtek Szczęsny, ale to prawo młodości. Atutem bramkarza Arsenalu jest to, że mimo młodego wieku nie ma kompleksów, jest pewny siebie. Szczęsnego widzę na pozycji numer dwa bramce, Tytonia - na pozycji numer trzy. Jedynka dla mnie jest wciąż Artur Boruc i selekcjoner powinien się z nim przeprosić. Niech wypiją kawę, porozmawiają po męsku i tyle. Nie muszą się kochać, powinien ich łączyć wspólny cel.
Zobacz też: Tytoń puszcza, PSV wygrywa. ZOBACZ bramki
Numer jeden - Boruc, numer dwa - Szczęsny i numer trzy - Tytoń. Zgadzacie się z Kaczmarkiem? Którzy bramkarze Waszym zdaniem powinni pojechać na Euro? Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.


!




























